środa, 15 października 2014

się zmieniło...


się zmieniło... do tej pory brałam telefon, dzwoniłam umawiałam wizytę, zabierałam dziecko do lekarza... teraz słyszę "nie mogę we wtorek mam inne plany". Najpierw otwieram szeroko oczy, potem muszę przyznać rację rozsądnym argumentom mojej córki. Czasem wie lepiej co jest dla niej dobre.
się zmieniło... do tej pory jechaliśmy gdzie chcemy i kiedy chcemy, zabieraliśmy ze sobą dzieci, zapinaliśmy w foteliki... teraz ... w niedzielę wieczorem uczymy się omawiać nasze plany na najbliższy tydzień i uzgadniać wspólną wersję zdarzeń...
się zmieniło... czy na gorsze? nie, choć bywa trudno to jest to jednak niezwykłe bo młody człowiek myśli samodzielnie i nawet jeśli czasem kończy się to wymianą zdań na temat priorytetów, to chyba taka jest droga.
Zycie jest niesamowite, każdy dzień przynosi coś nowego, dzieci, albo młodzi ludzie w naszych domach szukają swoich ścieżek. Towarzyszenie im może być niezwykle ubogacające.

Żeby nie było, że mamy jedno dorastające dziecko w domu to syn jeździ autobusem do szkoły... nawet jeśli spod domu odjeżdża auto w tym kierunku z córką :) 
"jedź z nami" , "mam bilet to pojadę sobie autobusem" i już, bo tak, bo to jest wolność, to jest krok do samodzielności, krok do lepszego poznania siebie samego. Tak bardzo się wszyscy różnimy. To dobrze bo w tym tkwi piękno.