czwartek, 14 czerwca 2018

Mam w sobie zgodę na niezgodę

Wiele lat zajęło mi odkrycie, że dzieci mogą się kłócić, że to jest im potrzebne, że to może być nawet dobre. Nie chcę pisać, dlaczego w moim sercu i w mojej głowie była blokada na każdy przejaw konfliktu wśród dzieci.
Teraz mam w sobie zgodę. Im jest łatwiej, mnie również.
Pozwalam im się kłócić. Pozwalam im twardo walczyć o swoją przestrzeń. Staram się nie wtrącać, wchodzę dopiero wtedy, kiedy nie dają rady. Wchodzę tylko po to, żeby im powiedzieć, że wierzę, że sobie poradzą, że jestem blisko.
Bo dom, to jednak nade wszystko poczucie bezpieczeństwa. Dom to miejsce, w którym jest nam razem dobrze, nawet kiedy się kłócimy, to przecież wszystko wróci do normy.
Kiedy dzieci nie mają konfliktów, to znaczy, że jedno z nich zwykle ustępuje. Dlaczego? Co się dzieje? Czy może robi to, bo widzi jak bardzo nam zależy na tzw świętym spokoju?
 Ale, może po latach poczuje, że ma dość i ma żal, że tak było.
Każdy z nas ma swoje terytorium, swoją własność, swoje coś, czego chce bronić i to jest dobre.  Dzieci powinny umieć mówić nie, nie mogę ci tego dać. Powinny umieć powiedzieć pożyczę ci, ale proszę żebyś oddał. Często bez większej refleksji mówimy "daj jej, będzie spokój, jest mała..."
Nie.
Nie musisz jej dawać swojej zabawki, ale wierzę, że możesz jej pożyczyć na chwilę. Zrobisz to jak będziesz gotowy.
Jeśli dziecko może powiedzieć: NIE, będzie mówiło też TAK, jeśli dziecko może poczuć, że to jego własność, chętniej pożyczy.
A co, jeśli nie pożyczy? Ano nic. Trudno. Może kiedy będzie miał 14 lat będzie miał siłę powiedzieć NIE, w wielu trudniejszych sytuacjach.