czwartek, 18 kwietnia 2019

Święta Wielkanocne- pomóż dziecku zrozumieć


Święta Wielkanocne to zupełnie inny czas. Nie wiem jak Wy, ale ja jako dziecko, kompletnie tego nie rozumiałam. Czy Wasze dzieci wiedzą o co chodzi? Co się dzieje w tych dniach? Nam pomaga oglądanie obrazów ilustrujących Ewangelię. W tym roku wpadliśmy na pomysł, by zawiesić na ścianie obrazy z podpisami pasujące do kolejnych dni. Oglądamy i rozmawiamy o tym. A przecież chodzi właśnie o to by rozmawiać o tych zdarzeniach. By je lepiej poznać. By zrozumieć ich sens. Wyciągamy albumy z obrazami, szukamy, oglądamy. To jest czas odkrywania Ewangelii. Taki mamy sposób. Mnie pomaga wejść w ten czas, lepiej zrozumieć, zanurzyć się w tajemnicę. Dzieciom warto uporządkować ten czas. Bo najpierw jakaś palemka (zwykle konkurs), potem Pan Jezus i krzyż i nagle koszyczek i jajko a potem polewanie wodą. O CO CHODZI? Z perspektywy dziecka to dość dziwne. Do nas należy wyjaśnienie tego co jest trudne. Do nas należy rozmowa z dzieckiem o tym co ważne. I nie chodzi o to by ciągnąc dziecko na siłę do kościoła. Ważne by z nim rozmawiać, pokazać, wytłumaczyć, przygotować do Niedzieli Wielkanocnej. 
Wielki Czwartek, to już wyjątkowy dzień. Ustanowienie Eucharystii, oglądamy wszystkie ostatnie wieczerze. Modlimy się za kapłanów tych znajomych z parafii i nie tylko. Wielki Piątek modlitwa w Ogrójcu, śpiący uczniowie, Schwytanie Jezusa, Judasz, żołnierze,  skazanie Pana Jezusa na śmierć, Piłąt, Barabasz  zaparcie się Piotra,droga krzyżowa, Szymon z Cyreny, śmierć na krzyżu i wiele innych ważnych chwil, o których można rozmawiać. Wielka sobota - tu opowiadam o koszyczku i całym  święceniu, bo taka tradycja i o tym, że w nocy Jezus zmartwychwstaje.  Nasz ukochany obraz, to ten, kiedy Piotr i Jan biegną do grobu. Apostołowie Piotr i Jan biegnący do grobu w poranek zmartwychwstania E. Burnand. Opowiadamy o Marii Magdalenie, która pierwsza spotkała Pana Jezusa, o całunie, o uczniach, którzy się bali. O tych co szli do Emaus i w drodze Pan Jezus przyłączył się do nich, żeby z nimi ROZMAWIAĆ. Tak wyjaśnił im wszystko. To wszystko jest w obrazach, o każdym można opowiadać. Potem czytanie Ewangelii jest dużo łatwiejsze. Im więcej szczegółów dziecko zobaczy, tym lepiej zapamięta. Czasem zobaczy coś, czego my nie widzimy. Zada pytanie, które nas zaskoczy. To są niezwykłe chwile.  Życzę Wam świąt pełnych zadumy i pytań. 





wtorek, 15 stycznia 2019

najlepsze narzędzie wychowawcze jakie znam

Od wielu lat zajmuję się tematem i znam wiele koncepcji wychowawczych, przeczytałam całą masę książek i dalej czytam. Słucham rodziców, psychologów i pedagogów bardzo uważnie i...
Widzę, że najlepszym i najskuteczniejszym narzędziem wychowawczym jest angażowanie dzieci do wspólnej pracy, do wspólnych działań.
Małe dziecko, aż garnie się do odkurzania (niestety skutecznie je zniechęcamy), chce myć naczynia mając 2 lata i robić z nami ciasto ... ale po co je męczyć, takie małe.
Potem już się nie garnie tak ochoczo, bo nie ma czasu, bo musi się uczyć, ćwiczyć karate i uczyć się języków. Wszystko dobrze, a jednak coraz mniej pracujemy razem. Owszem dajemy dzieciom obowiązki do wykonania, ale to nie to samo.
Dziecko powinno czuć się zaangażowane dlatego, że potrzebujemy jego pomocy. Nie dlatego, że chcemy je nauczyć mycia garów, ale dlatego, że kiedy pracuje się razem jest łatwiej. Można pogadać, czasem się pośmiać, a potem być dumnym z efektu wspólnego wysiłku.

5 powodów dlaczego angażowanie dzieci do wspólnej pracy jest takie ważne?

1. Dzieci uczą się poprzez działanie i patrzenie, a najmniej (czasem śmiem twierdzić, że wcale) przez słuchanie naszych nauk.
2.Wspólna praca to budowanie relacji i więzi - a to jest najcenniejsze w życiu rodziny i nie tylko.
3. Kiedy dziecko widzi, efekt pracy, może poczuć się dumne i budować zdrowe poczucie własnej wartości. Oparte na konkretnym doświadczeniu, a nie dmuchanym baloniku (jaki jesteś wspaniały i cudowny).
4. Wdzięczność - uczymy dziecko jak to jest kiedy ludzie mówią: dziękuję ci za pomoc, to było dla mnie ważne. Uczenie dziecka okazywania wdzięczności, to budowanie postawy, w której człowiek umie się cieszyć z tego co ma. To nauka patrzenie na rodzinę jak na wspólnotę, w której każda pomoc to wkład w życie rodziny, zęby było nam łatwiej.
5. Jeśli Ty jako rodzic, nieustannie dajesz, to w niedługim czasie poczujesz, że rośnie w tobie złość, że to niesprawiedliwe i masz dosyć. Poczujesz zmęczenie i żal, że czujesz się jak służący we własnym domu. Możesz nie odkryć źródła tej złości, ale ona zacznie zakłócać wasze życie. Nie dopuść do tego. Proś o pomoc. Nie szkodzi, że pranie źle powieszone, że naczynia niedomyte, że zakalec, ze makaron rozgotowany itd... to nic.

Jak to zrobić?
Zacznij, nie musi to być mycie garów i grafik, ale coś w czym dziecko realnie ci pomoże, tak że będziesz mógł powiedzieć: twoja pomoc była dla mnie ważna. Tak naprawdę uwierz, że ten mały człowiek może naprawdę wiele. Wszyscy wiedzą, że jesteś mądrzejszy i starszy, ale dla dobra relacji, czasem można nie wiedzieć, czasem można się mylić. Nie ma nic gorszego od nieomylnego wszystkowiedzącego, zawsze mającego rację rodzica. Dla małego dziecka taki rodzic jest wspaniały, ale nastolatek tego nienawidzi. ""Mój ojciec nigdy nie przyzna się do błędu..., on zawsze wie lepiej...ja zawsze jestem ten głupszy, którego trzeba pouczać..." Chcecie tego uniknąć? Zacznijcie razem pracować. Nie bójmy się pomyłek i tego, że czegoś nie wiemy.

Z naszego podwórka.
Nieustannie przestawiam meble. Pytam 7 letniego syna, jak mam zmieścić szafkę w łazience. Przecież wiem, że mogę zmierzyć, ale chcę żeby mi pomógł chcę, żebyśmy razem zmierzyli się z tym zadaniem. Okazało się, że syn miał naprawdę dobry pomysł na ustawienie szafki. Długo jeszcze wchodził do łazienki i z dumą patrzył na szafkę. Tak to jego udział.
Malowanie ... jakie farby wybrać? Kto mi pomoże?