poniedziałek, 12 listopada 2018

myślisz że dziecko cię słucha? mylisz się

Dziecko Cię obserwuje! Prawie cały czas. Wydaje nam się, że powiemy dzieciom jak żyć, tymczasem one patrzą jak my żyjemy. Wydaje mi się, że czegoś nauczę dziecko, tymczasem widzę, że najwięcej uczy się od rodzeństwa. PATRZY. Wczoraj ksiądz na kazaniu przypomniał wielkich świętych, którzy widzieli jak ich rodzice się modlą. Co widzi moje dziecko?
Moje widzi, że zbyt często odbieram telefon, widzi też, że często jem na stojąco, widzi, że biegam jak wariat, że ...
Ale widzi też, że kiedy z rozmawiam z dzieckiem, nie odbieram telefonu, nawet jak dzwoni, że lubię siedzieć w sobotni poranek przy stole i jeść długo śniadanie. Widzi, że lubię być w domu z rodziną. Widzi mnie i mojego męża, widzi. To zapamięta.

Muszę się temu przyjrzeć, muszę spróbować popatrzeć oczami dziecka na ten zwyczajny dzień.

  Najlepiej to widać na Ani. Ona nie potrafi jeszcze mówić, ale doskonale nas naśladuje. Organizuje się jak potrafi, byle robić to co Staś. Jest w tym absolutnie mistrzynią.

Nie ma co lekceważyć tej potęgi uczenia się przez naśladowanie. Trzeba być świadomym jej istnienia.


czwartek, 8 listopada 2018

nie kupuję świeżaków i już wiem dlaczego


Zawsze omijałam z daleka takie akcje. Potem musiałam jakoś odpowiadać na pytania: dlaczego ja nie mogę zbierać... dlaczego mi nie kupujesz... wszyscy mają...
Trochę dlatego, ze moja intuicja mówiła mi, że coś tu śmierdzi. Dziś wiem, dlaczego warto takiej fali mówić: "nie".
Jeśli wszyscy w klasie mają Świeżaka, a nasze dziecko nie ma. Musi się zmierzyć z trudną sytuacją, musi znieść presje, a nawet czasowe wykluczenie ze swego rodzaju klubów szkolnych. "My mamy ... a ty nie masz... nie bawisz się z nami". Brzmi strasznie.
Nasze trzecie dziecko poprosiło o Świeżaka, jak się pewnie domyślacie powiedzieliśmy, że może jeszcze nie... może trzeba to przemyśleć itd. Po jakimś czasie moje matczyne serce pomyślało: zostanie wykluczony... odrzucą go w grupie przez jakąś głupawą maskotkę... i prawie pobiegałam do sklepu. Na szczęście przyszło mi do głowy, żeby zapytać czy chce... Usłyszałam: "nie, już nie chcę".
O Panie. uff co za ulga

Teraz dwa słowa mojej refleksji, dlaczego warto narazić dziecko na takie sytuacje? Przyjdzie taki moment, w którym świeżak zamieni się w coś innego.
Wszyscy mają, tylko ja nie... Wszyscy palą, czemu ja nie... Zawsze w ten sposób byłem w grupie, dlaczego mam teraz być w niej inaczej? Boję się odrzucenia, nigdy tego nie doświadczyłem, nie wiem jak to jest pozostać sobą. Iść pod prąd. Powiedzieć: NIE, kiedy wszyscy mówią TAK. Jak to jest budować siebie na tym kim jestem, nie na tym co posiadam.

Na czym mi zależy, czy na tzw świętym spokoju? Czy na sile mojego dziecka. Sile do tego, by powiedzieć NIE, nawet wtedy, kiedy to jest trudne. 

Niby nic, to tylko maskotka... czy na pewno?