sobota, 13 maja 2017

rodzic w roli


Dużo mówimy o tym, że dzieci są w roli. Czasem mają przyklejoną na czole etykietkę łobuza, bałaganiary itd. W Szkole rodziców jest bardzo ciekawy warsztat na ten temat. Bywa jednak, że rodzic też wchodzi w rolę. W zależności od pory dnia? a może czynności. Ja jestem wstrętną jędzą kiedy zbliża się wieczór. Nie potrafię wrzucić na luz. Chciałabym,żeby wszystko było porządnie zrobione, stół po kolacji, dzieci umyte, modlitwa, łóżka, spanie o odpowiedniej godzinie. Ale nie wychodzi i jestem wkurzona. Czasem to moje wkurzenie staje się samotnością. Bo reszta rodziny jakoś sobie radzi a ja jestem wkurzona. Nie będę przecież udawać, że nie... Więc oni są razem, a ja osobno. To smutne doświadczenie. Ale nie chodzi o to by się pogrążać w myśleniu i ubolewać. Najważniejsze jest zobaczyć. To jest cudowne, móc odkryć swoją słabość. Teraz wiem. Wiem, że mogę coś z tym zrobić. Najgorszy jest stan niewiedzy. Kocham te odkrycia. Nawet jeśli bolą, to coś się zmienia. Coś zaczyna się budować, Można przeżyć życie nie zauważając takich małych/ dużych ról. Można być aktorem dramatu do końca. Odgrywać scenę co wieczór. W końcu wszyscy się przyzwyczaili i spektakl trwa. Ale szkoda życia. Szkoda każdej sekundy, która oddala, zamiast zbliżać. Dziś nie zagrałam swojej roli, choć chyba jeszcze nie do końca mi się to udało. Dziś nie marudziłam i nie narzekałam. Dziś przyjęłam wieczór taki jaki jest. Spróbowałam zobaczyć, posłuchać. Czegoś się nauczyłam. Jutro nowy dzień. Pewnie nie jestem idealną mamą, ale ciągle się uczę :)