poniedziałek, 31 grudnia 2012

family games



Miałam ogromną przyjemność spędzić kilka dni w towarzystwie rodzinki, która przyjechała do Polski z Irlandii. Rodzinka duża naszych dzieci troje, więc było co robić :)

Dzieci też miały sporo pomysłów, ale mnie zachwycił tato, który urządził "family games". Siedział z dziećmi na dywanie i wymyślał gry i zabawy. Na zdjęciu litera T. Dzieci były zachwycone. Pamiętam podobne zabawy z mojego dzieciństwa... teraz wstyd się przyznać jakoś dawno nic takiego nie robiliśmy.
Dlaczego dorośli powinni od czasu do czasu zorganizować zabawy dla dzieci? Żeby pokazać jaką frajdę daje współpraca?

Najważniejsza życiowa umiejętność to właśnie współpraca z drugim człowiekiem. Zabawa to najlepsza szkoła nabywania tej umiejętności. Przy okazji wychodzą inne ciekawe rzeczy. Np.: cisza na morzu... co chwilę ktoś odpadał... to było trudne, ale dzieciaki dzielnie dawały radę.
Taniec i muzyka stop, nie wolno się ruszać. Co jeszcze? Zgadnij kto to? (z zawiązanymi oczami rozpoznajemy osobę dotykając delikatnie twarz), kalambury (jedno dziecko udaje jakąś czynność reszta zgaduje), ciuciubabka, i inne.

Jeśli tylko przydarzy Wam się okazja na rodzinne gry to łapcie ją, bo jest cenna :)
Gratuluję Pawłowi i jego rodzince!


niedziela, 23 grudnia 2012

choinka i święta


Wiem, wiem, kolejność mi się pomyliła :)
Święta, choinka itd
ale zrobiliśmy choinki z makaronu i tak jakoś mi się narzuciło

Czym są Święta?

Dla mnie czasem pytań. Czasem spojrzenia na siebie, czasem prawdy. Czasem w którym dostrzegam więcej niż każdego dnia. I to co widzę nie zawsze jest takie kolorowe jak ta choinka, ale wierzę, że Bóg da mi siły i pokój.

W minionym roku święta spędziliśmy prawie w szpitalu, ale tamto doświadczenie jest bogactwem. Choć teraz nie mogę przestać myśleć o tym, że kiedy mnie jest ciepło i nic nie boli to ... w sumie nie tak daleko bo w szpitalu kilka ulic dalej...

Dlatego czas Świąt to dla mnie czas modlitwy. Modlitwy bo wiem, że kiedy On się rodził nie było łatwo. Wierzę, że właśnie Maryja, która tyle przeszła, może w sposób szczególny utulić matki, których dzieci cierpią.

Bo nic tak nie boli jak cierpienie dziecka. Przepraszam, że tak smutno w ten wieczór przed wigilią, ale jeśli każdy z nas choć przez chwilę w tym czasie pomyśli o tych, którym teraz nie jest łatwo, o tych którzy nie mają już sił, o tych którym brakło nadziei, o tych, którzy stoją na krawędzi i nie wiedzą co dalej, o tych, którzy są samotni nie z wyboru, o tych wszystkich którym życie nie poukładało się tak kolorowo... to może owocem tego myślenia stanie się jakiś mały czyn, albo modlitwa? i to będą święta ... bo święto to czas w którym dzieje się jakieś dobro... bo kiedy przyszedł na świat Jezus to przyszło dobro... dlatego ...

Dobra życzę Wam, którzy czasem tu zaglądacie. Tego dobra, którego doświadczamy ze strony innych i tego dobra, które możemy dać innym. By święta trwały.

niedziela, 2 grudnia 2012

prezenty prezenty prezenty...



Piszę ten post dla Was i dla siebie. Bo gorączka zakupów też mnie dopadła. Ale wiem, że to szaleństwo jest głupie. Wiem, że siła miłości, wbrew temu co głoszą reklamy, nie leży w ilości prezentów. Wiem, ale...Też mi się marzy, że ...
Nie po to jednak Pan Bóg dał człowiekowi rozum, żebyśmy się dali ogłupiać reklamom.
Dlatego
- nie będę łazić po sklepach z dziećmi
- nie będę się nakręcać :)
- upiekę pierniczki
- zrobię kalendarz adwentowy
- pójdę na roraty
- pomaluję kubki (na prezenty)

Ogłoszę, że Mikołaj przynosi niespodzianki (co roku walczę z listami do Świętego Mikołaja, bo jest to swego rodzaju lista zakupów).
A może ograniczę kategorię np. tylko filmy? albo tylko książki?  albo niech Mikołaj sam zdecyduje byle to coś zmieściło się pod poduszkę nie pod łóżko i nie gdzieś obok...
A może by tak wrócić do drobiazgów? Takie coś malutkiego? ale specjalnego?

"Kocha.. lubi.. podaruje ..." paskudna reklama, jestem tą złą matką, która słabo kocha bo nie chce kupować?

Ciągle mało, ciągle chcemy więcej i ciągle nam sie wydaje, że im więcej damy tym lepiej...
a tu... w sumie badania nawet pokazują, ze dzieci, które mają za dużo zabawek mają gorzej
ot paradoks

ale ponoć trudniej im się skupić, są mniej twórczy, gorzej współpracują, mają mniejszą wytrwałość, są mniej kreatywni bo rzadko muszą mieć pomysł (zabawki są na każdą okazję)  i w końcu rosną na ludzi, którzy myślą tylko o tym by mieć więcej... a przecież życie to coś więcej niż mieć