piątek, 25 maja 2012

dzień mamy i inne atrakcje

Nie lubię tych narzucanych świąt jak dzień ... od nauczyciela po górnika. Pewnie są potrzebne, ale zwykle uruchamia mi się myślenie co z tymi  matkami, których dzieci nie pamiętają. Boli.
Tak sobie pomyślałam, że zawsze jest taki dzień, w którym chcielibyśmy by ktoś o nas pamiętał szczególnie a tu... tak bywa. Dlatego nie lubię :)
Niemniej wczoraj doświadczyłam Dnia Mamy i Taty w nowej szkole moich dzieci. I muszę przyznać łezka mi się zakręciła w oku. Nie było wielkiego przedstawienia, ale były wiersze  dzieci i ciasto i zdjęcia rodziców na slajdach (zdjęcia jakie dzieci po kryjomu wygrzebały w szufladach:).
Było pięknie. I piosenka na koniec zaśpiewana przez wszystkie dzieci. A po całej imprezie moja córka koniecznie chciała oprowadzić mnie po szkole (to nic, że kolejny raz). Oglądałam korytarze i stołówkę i sklepik! i bibliotekę i widziałam, że moje dziecko jest szczęśliwe w tym miejscu i jest z niego dumne.
 Teraz Dzień Dziecka :) u nas zwykle wyjście. Może na lody do jakiejś kawiarni? Czasem taka umiejętność wspólnego spędzania czasu jest ważniejsza od wszystkich prezentów... choć dzieci docenią to dopiero z czasem.

wtorek, 22 maja 2012

naucz mnie podejmować dobre decyzje

Wiele razy jestem przekonana, że wiem lepiej. Mój pomysł jest lepszy i ... w ogóle ja powiem dzieciom co w życiu robić i jak je przeżyć...
a tu ... trzeba pozwolić poczuć konsekwencje złego wyboru, złej decyzji :(
konsekwencje czasem bolą (najchętniej ochroniłabym te moje dzieci przed każdym bólem)
a tu ból potrzebny
"Mamo ty zdecyduj..." a ty jak uważasz? co jest ważne? dlaczego tak? a może inaczej?
to trudne, ale każda decyzja podjęta samodzielnie ma niezwykłą moc. Moc stawania się dorosłym człowiekiem, moc odpowiedzialności za siebie! To niezwykłe obserwować jak młody człowiek zmaga się z samym sobą. Chciałoby się robić tyle rzeczy, a tu trzeba wybrać. Chciałoby się a tu...
"Dziś nie pójdę na rolki..." dobrze, jeśli uważasz, ze tak będzie lepiej. Podjęłaś trudną decyzję bo rolki ciągną :)
Decyzje trochę jak stopnie schodów. Są takie, które musimy podejmować za dziecko, ale są takie które może przejść samodzielnie. Są takie stopnie, przez które trzeba przeprowadzić dziecko, ale...
Znaleźć złoty środek. Nie bać się, że zaboli. Mnie też boli i chyba tego nie lubię. Wolałabym zarządzić zdecydować i... zmagam się z sobą, żeby dać szansę moim dzieciom na dorastanie.

wtorek, 15 maja 2012






Przeżyliśmy Komunię Świętą Antosia. Bogu niech będą dzięki. To był piękny czas. Ksiądz, który przygotowywał Antka do Komunii, nie zmuszał go do zapamiętania wszystkich tekstów które normalnie obowiązują. I na szczęście bo właśnie w tym Antek miał duży problem. Nie wpłynęło to na jego świadome i pełne uczestnictwo w Eucharystii. Wiedział co się dzieje. A to chyba najważniejsze.
A w ramach prezentów (o których oczywiście myślał i nie udało się tego uniknąć) chciał dostać komórkę i... młotek i dwa gwoździe. Ponieważ poważnie traktujemy prośby naszych dzieci, Bartek pojechał i kupił porządny młotek :) Na pytanie po co? Odpowiadał : zobaczycie.
Wieczorem już po wszystkich uroczystościach nasz syn podszedł do półeczki na której stoi ikona w naszym pokoju i postanowił ją rozmontować. "Wy już jej nie potrzebujecie tu się już dawno nikt nie modli. Przeniosę ją do naszego pokoju."