wtorek, 17 lipca 2012

radość w zwyczajności

Pokochałam zwykłe rzeczy, zwykłe sprawy i to co proste i takie... zwyczajne. Cieszę się kiedy mój syn idzie w zwykłych dresowych spodniach na podwórko i nie przeszkadza mi, że wygląda gorzej niż sąsiad. Cieszy mnie zwykła kromka chleba z masłem. Proste rzeczy, proste czynności. Wycieranie umorusanej buzi Stacha. Smak herbaty i zapach jarzynowej zupy.  Kiedy tak od kilku dni o tym myślę, dziś Antek jakby na potwierdzenie moich myśli powiedział: wiesz mamo, składanie prześcieradła jest jak taniec...

Tyle tańca w naszym życiu. Dobrze jest umieć go dostrzec.

wtorek, 3 lipca 2012

kiedy brakuje sił

Mimo, że dobrze wiem, jak powinnam reagować w różnych sytuacjach czasem... zwyczajnie mi się nie chce. Wczoraj usłyszałam "tak bym chciała, żebyś ty mamuś był bardziej towarzyska"
:(
Wiedziałam, że za tym coś się kryje wiedziałam, że te słowa mają drugie dno i żeby je odkryć nie mogę się bronić, tylko spokojnie powiedzieć: "uważasz, że jestem za mało towarzyska? " i dalej: "chciałabyś żebym wieczorami  wychodziła przed blok i rozmawiała z sąsiadami?" "fajnie jest tak stać z mamą jak .... i wspólnie ...."
Zamiast tego (w pełnej świadomości) powiedziałam, że nie mam ochoty wystawać przed blokiem, że mam dość takich głupot... itd
Oczywiście potem gdzieś przeszło mi przez gardło, że chciałabyś.... Ktoś zapyta dlaczego??? Bo jestem tylko człowiekiem i czasem zwyczajnie mi się nie chce. Czasem chce zawołać "marsz do swojego pokoju :)" 
Nikt nie jest idealny, a jak to mówi Zosia: w domu nie wszystko musi być jak w książce... i już:)