środa, 18 listopada 2015

Wolność w rodzinie

Dzieci rosną.
Wszystko się zmienia.
Już nie jeździmy razem wszędzie, bo młody człowiek może mieć inne plany i inne zdanie...
Może i ma prawo myśleć inaczej.

Najciekawiej jest na spacerach, każdy chce iść w innym kierunku, tylko my z Bartkiem jakoś tak jednomyślnie idziemy przed siebie, bo sama droga sprawia nam dużo radości. Oni chcą poznawać, zwiedzać, odkrywać, my iść...

Ale to tylko drobiazgi.

Bardziej mnie zastanawia myśl czy rodzice nie zatracają gdzieś siebie w tej drodze z dziećmi. Bo brakuje im czasu na swoje pasje, bo dzieci potrzebują...

Ja chyba trochę zatraciłam. Widzę to i jest we mnie bunt. Jest jednak we mnie przestrzeń na wolność. Muszę jej dać głos. Jest tęsknota.

Bo żeby iść trzeba być wolnym, nie dojdzie daleko ten, który idzie bo musi.

Nie muszę iść, ale chcę..., chcę biec z moimi dziećmi, chcę poczuć zapach wiatru, chcę zrobić zdjęcie tęczy o poranku, chcę śpiewać i tańczyć, chcę i mogę bo jest we mnie ta mała przestrzeń, która woła by to zrobić :)
a czasem chcę pobiec sama przed siebie  i mogę bo jest we mnie taka tęsknota...

Jeśli pojawiają się w Tobie takie myśli, jeśli chcesz sie pochylić nad tym tematem zapraszam gorąco.
Więcej informacji poniżej

http://www.cresco.edu.pl/

wtorek, 10 listopada 2015

jak to z rodzeństwem bywa

Mieć brata fajnie, ale... Zdarza się, że ten ukochany brat czasem ściśnie mocniej, albo gdzieś tak mu ta ręka poleci i niechcący trafi w małą głowę...

No ale cóż. Najważniejsze to jednak budować dobre relacje. Budowanie dobrych relacji zaczyna się od budowania w małżeństwie :) dzieci patrzą i dobrze widzą. Widzą i słyszą jak rodzice się do siebie zwracają jak rozwiązują konflikty. Nie  ma co udawać, że konfliktów nie ma bo są. Lepiej je przeżyć niż schować.

ale wracając do dzieci

Stasiu uderzyłeś Anię?
 "NIe chcę o tym mówić!!!!"
Ta Ania to trochę fajna, ale czasem lepiej żeby jej nie było co?
TAAAAK 
Bo czasem mama się nią dużo zajmuje...
TAAAAK
i wtedy człowiekowi robi się smutno bo mysli, że mama go nie kocha
TAAAK (i tu już szloch)
A może Ty chcesz żeby Cię przytulić?
TAK bo ja się boję, że Ty mnie już nie kochasz...
A pamiętam jak się urodziłeś, jaki byłeś malutki i jak Cię nosiłam i karmiłam i jak jeździłeś w wózeczku...

no a co z poszkodowanym? teraz jest czas na to by o tym porozmawiać. Wiesz, że Anię to bolało? Co możesz zrobić?co chcesz dla niej zrobić?

Chcę ją przytulić...

No i takie to nasze rozmowy bywają. Właściwie gdyby spojrzeć na to bez szukania tego coś  się kryje pod zachowaniem, można by śmiało ukarać Stasia za konkretny czyn porządnego stuknięcia Anki. Ale co by nam to dało?

Popatrzmy
Stasiu ponieważ walnąłeś Anię grzechotką w głowę za karę idziesz do swojego pokoju i masz ją przeprosić teraz natychmiast!!! Jesteś bardzo niegrzecznym chłopcem i nie mam ochoty z Tobą się bawić.

Stasiu myśli "nienawidzę Anki, nienawidzę mamy, wszyscy mi dokuczają.... a jak nikt nie będzie widział to jej ścisnę rękę i dopiero poczuje...



Nie pisałabym o tym gdybym nie przeżyła tego z nimi wczoraj. W pierwszym odruchu miałam ochotę zamknąć go gdzieś o nie oglądać przez godzinę, bo Ania bardzo płakała, ale na szczęście w porę się opamiętałam.

Ale przecież nie zawsze się udaje. Co wtedy, ano trzeba iść za tym dzieckiem i wysilić się mocno by jednak porozmawiać o potrzebach.

Pod każdym zachowaniem dziecka coś się kryje :) i szukanie tego to największe zadanie.