wtorek, 15 stycznia 2019

najlepsze narzędzie wychowawcze jakie znam

Od wielu lat zajmuję się tematem i znam wiele koncepcji wychowawczych, przeczytałam całą masę książek i dalej czytam. Słucham rodziców, psychologów i pedagogów bardzo uważnie i...
Widzę, że najlepszym i najskuteczniejszym narzędziem wychowawczym jest angażowanie dzieci do wspólnej pracy, do wspólnych działań.
Małe dziecko, aż garnie się do odkurzania (niestety skutecznie je zniechęcamy), chce myć naczynia mając 2 lata i robić z nami ciasto ... ale po co je męczyć, takie małe.
Potem już się nie garnie tak ochoczo, bo nie ma czasu, bo musi się uczyć, ćwiczyć karate i uczyć się języków. Wszystko dobrze, a jednak coraz mniej pracujemy razem. Owszem dajemy dzieciom obowiązki do wykonania, ale to nie to samo.
Dziecko powinno czuć się zaangażowane dlatego, że potrzebujemy jego pomocy. Nie dlatego, że chcemy je nauczyć mycia garów, ale dlatego, że kiedy pracuje się razem jest łatwiej. Można pogadać, czasem się pośmiać, a potem być dumnym z efektu wspólnego wysiłku.

5 powodów dlaczego angażowanie dzieci do wspólnej pracy jest takie ważne?

1. Dzieci uczą się poprzez działanie i patrzenie, a najmniej (czasem śmiem twierdzić, że wcale) przez słuchanie naszych nauk.
2.Wspólna praca to budowanie relacji i więzi - a to jest najcenniejsze w życiu rodziny i nie tylko.
3. Kiedy dziecko widzi, efekt pracy, może poczuć się dumne i budować zdrowe poczucie własnej wartości. Oparte na konkretnym doświadczeniu, a nie dmuchanym baloniku (jaki jesteś wspaniały i cudowny).
4. Wdzięczność - uczymy dziecko jak to jest kiedy ludzie mówią: dziękuję ci za pomoc, to było dla mnie ważne. Uczenie dziecka okazywania wdzięczności, to budowanie postawy, w której człowiek umie się cieszyć z tego co ma. To nauka patrzenie na rodzinę jak na wspólnotę, w której każda pomoc to wkład w życie rodziny, zęby było nam łatwiej.
5. Jeśli Ty jako rodzic, nieustannie dajesz, to w niedługim czasie poczujesz, że rośnie w tobie złość, że to niesprawiedliwe i masz dosyć. Poczujesz zmęczenie i żal, że czujesz się jak służący we własnym domu. Możesz nie odkryć źródła tej złości, ale ona zacznie zakłócać wasze życie. Nie dopuść do tego. Proś o pomoc. Nie szkodzi, że pranie źle powieszone, że naczynia niedomyte, że zakalec, ze makaron rozgotowany itd... to nic.

Jak to zrobić?
Zacznij, nie musi to być mycie garów i grafik, ale coś w czym dziecko realnie ci pomoże, tak że będziesz mógł powiedzieć: twoja pomoc była dla mnie ważna. Tak naprawdę uwierz, że ten mały człowiek może naprawdę wiele. Wszyscy wiedzą, że jesteś mądrzejszy i starszy, ale dla dobra relacji, czasem można nie wiedzieć, czasem można się mylić. Nie ma nic gorszego od nieomylnego wszystkowiedzącego, zawsze mającego rację rodzica. Dla małego dziecka taki rodzic jest wspaniały, ale nastolatek tego nienawidzi. ""Mój ojciec nigdy nie przyzna się do błędu..., on zawsze wie lepiej...ja zawsze jestem ten głupszy, którego trzeba pouczać..." Chcecie tego uniknąć? Zacznijcie razem pracować. Nie bójmy się pomyłek i tego, że czegoś nie wiemy.

Z naszego podwórka.
Nieustannie przestawiam meble. Pytam 7 letniego syna, jak mam zmieścić szafkę w łazience. Przecież wiem, że mogę zmierzyć, ale chcę żeby mi pomógł chcę, żebyśmy razem zmierzyli się z tym zadaniem. Okazało się, że syn miał naprawdę dobry pomysł na ustawienie szafki. Długo jeszcze wchodził do łazienki i z dumą patrzył na szafkę. Tak to jego udział.
Malowanie ... jakie farby wybrać? Kto mi pomoże?


poniedziałek, 12 listopada 2018

myślisz że dziecko cię słucha? mylisz się

Dziecko Cię obserwuje! Prawie cały czas. Wydaje nam się, że powiemy dzieciom jak żyć, tymczasem one patrzą jak my żyjemy. Wydaje mi się, że czegoś nauczę dziecko, tymczasem widzę, że najwięcej uczy się od rodzeństwa. PATRZY. Wczoraj ksiądz na kazaniu przypomniał wielkich świętych, którzy widzieli jak ich rodzice się modlą. Co widzi moje dziecko?
Moje widzi, że zbyt często odbieram telefon, widzi też, że często jem na stojąco, widzi, że biegam jak wariat, że ...
Ale widzi też, że kiedy z rozmawiam z dzieckiem, nie odbieram telefonu, nawet jak dzwoni, że lubię siedzieć w sobotni poranek przy stole i jeść długo śniadanie. Widzi, że lubię być w domu z rodziną. Widzi mnie i mojego męża, widzi. To zapamięta.

Muszę się temu przyjrzeć, muszę spróbować popatrzeć oczami dziecka na ten zwyczajny dzień.

  Najlepiej to widać na Ani. Ona nie potrafi jeszcze mówić, ale doskonale nas naśladuje. Organizuje się jak potrafi, byle robić to co Staś. Jest w tym absolutnie mistrzynią.

Nie ma co lekceważyć tej potęgi uczenia się przez naśladowanie. Trzeba być świadomym jej istnienia.


czwartek, 8 listopada 2018

nie kupuję świeżaków i już wiem dlaczego


Zawsze omijałam z daleka takie akcje. Potem musiałam jakoś odpowiadać na pytania: dlaczego ja nie mogę zbierać... dlaczego mi nie kupujesz... wszyscy mają...
Trochę dlatego, ze moja intuicja mówiła mi, że coś tu śmierdzi. Dziś wiem, dlaczego warto takiej fali mówić: "nie".
Jeśli wszyscy w klasie mają Świeżaka, a nasze dziecko nie ma. Musi się zmierzyć z trudną sytuacją, musi znieść presje, a nawet czasowe wykluczenie ze swego rodzaju klubów szkolnych. "My mamy ... a ty nie masz... nie bawisz się z nami". Brzmi strasznie.
Nasze trzecie dziecko poprosiło o Świeżaka, jak się pewnie domyślacie powiedzieliśmy, że może jeszcze nie... może trzeba to przemyśleć itd. Po jakimś czasie moje matczyne serce pomyślało: zostanie wykluczony... odrzucą go w grupie przez jakąś głupawą maskotkę... i prawie pobiegałam do sklepu. Na szczęście przyszło mi do głowy, żeby zapytać czy chce... Usłyszałam: "nie, już nie chcę".
O Panie. uff co za ulga

Teraz dwa słowa mojej refleksji, dlaczego warto narazić dziecko na takie sytuacje? Przyjdzie taki moment, w którym świeżak zamieni się w coś innego.
Wszyscy mają, tylko ja nie... Wszyscy palą, czemu ja nie... Zawsze w ten sposób byłem w grupie, dlaczego mam teraz być w niej inaczej? Boję się odrzucenia, nigdy tego nie doświadczyłem, nie wiem jak to jest pozostać sobą. Iść pod prąd. Powiedzieć: NIE, kiedy wszyscy mówią TAK. Jak to jest budować siebie na tym kim jestem, nie na tym co posiadam.

Na czym mi zależy, czy na tzw świętym spokoju? Czy na sile mojego dziecka. Sile do tego, by powiedzieć NIE, nawet wtedy, kiedy to jest trudne. 

Niby nic, to tylko maskotka... czy na pewno?

piątek, 7 września 2018

Zapraszam na kurs szkoła rodziców i wychowawców

Kochani Rodzice i wszyscy, którym nie jest obojętne co się z dziećmi dzieje.
Zapraszam na kurs. Wiem, że to może nie na miejscu, ale ten kurs zmienił moje życie.Cieszę się, że lata temu, wybraliśmy się na niego razem z mężem. Teraz z radością proponuję go Wam.
Prowadziłam już wiele edycji i każda jest inna. Głównie dlatego, ze tak wiele wnoszą sami uczestnicy.
Zatem zapraszam w tym roku na 3 wyjątkowe wydarzenia w Krakowie.

1. Kurs Szkoły Dla Rodziców w Cresco ul. Mieszczańska 5 - edycja przedpołudniowa

2. Kurs Szkoły... na ul. Matki Zofii Tajber 1 - edycja popołudniowa

3. UWAGA kurs Rodzeństwo edycja wiosna 2019 - mało miejsc, bo jest już lista, więc jeśli ktoś jest bardzo zainteresowany, to nie ma co czekać.


wtorek, 10 lipca 2018

wkurza mnie to granie... czas zawalczyć

Wakacje. Więcej wolnego czasu. Wszyscy szukamy nowego sposobu na bycie razem. Z radością wyszukujemy obozy, kolonie i cieszymy się kiedy dziecko wyjeżdża. I to jest OK. Niech jeżdżą, ile tylko się da. To jest dobre. Jednak są takie chwile, kiedy nie ma nic. Nie ma szkoły, nie ma kolonii. Dla tych, którzy mają dzieci w edukacji domowej to nic nowego, ale dla wielu to jest trudne.
Uruchamiamy kreatywność i kupujemy baseny i nie tylko, organizujemy wycieczki. A tu młody mówi NUUUDA
albo
Co mogę zrobić żeby pograć?
albo
Czy mogę już pograć skoro nie ma nic do roboty? Wszyscy grają, a Janek to może codziennie... a ...
A ja nie znoszę grania na komputerze, nie mogę na to spokojni patrzeć. Podejmuje walkę. Nierówną. Bo kto da radę? Ale nie poddam się tak łatwo. Byle dalej od komputera. Uda się. wczoraj się udało, dziś też się uda.
Bo ten spoko i cisza, kiedy dziecko gra jest do bani. Niby fajnie bo spokój, ale w środku czuję złość, że nie udało mi się zawalczyć i przegrałam z głupim komputerem.

Stawka jest wysoka. Chodzi o człowieka, który dziś uczy się, kim będzie jutro. Chodzi o jego mózg i jego serce. Nie chce mi się przytaczać badań. W zasadzie wszyscy wiemy, że to złe, a jednak...
Ulegamy bo nie mamy siły, bo chyba nie wierzymy w ten naukowe doniesienia, skoro wszystkie dzieci grają i jakoś żyją, to znaczy, że nie jest tak źle. Mojemu też nic się nie stanie.
Usiadałam z dzieckiem do kompa, patrzyłam jak gra i zrobiło mi się słabo. Jednak nie ma we mnie zgody.  Mówię NIE.
Oczywiście mogę powiedzieć NIE 6-7 latkowi, ale im dalej... tym trudniej, wtedy to NIE musi być wspólnym ustaleniem. Bo samo NIE to za mało.

Mam dość takich rozmów:

- dlaczego nie mogę grać w strzelanki?
- ty mi powiedz, dlaczego to nie jest dobre?
- jest w porządku ... czepiasz się mamo
- nie podoba mi się zabijanie ludzi.
- ale oni są w komputerze...
itd.

Dlatego dyskusja jest lekko bez sensu. Dlatego zabieram gościa na wycieczkę, dlatego odkładam swoje sprawy i razem oglądamy film, dlatego walczę.

Powodzenia w walce :)

czwartek, 14 czerwca 2018

Mam w sobie zgodę na niezgodę

Wiele lat zajęło mi odkrycie, że dzieci mogą się kłócić, że to jest im potrzebne, że to może być nawet dobre. Nie chcę pisać, dlaczego w moim sercu i w mojej głowie była blokada na każdy przejaw konfliktu wśród dzieci.
Teraz mam w sobie zgodę. Im jest łatwiej, mnie również.
Pozwalam im się kłócić. Pozwalam im twardo walczyć o swoją przestrzeń. Staram się nie wtrącać, wchodzę dopiero wtedy, kiedy nie dają rady. Wchodzę tylko po to, żeby im powiedzieć, że wierzę, że sobie poradzą, że jestem blisko.
Bo dom, to jednak nade wszystko poczucie bezpieczeństwa. Dom to miejsce, w którym jest nam razem dobrze, nawet kiedy się kłócimy, to przecież wszystko wróci do normy.
Kiedy dzieci nie mają konfliktów, to znaczy, że jedno z nich zwykle ustępuje. Dlaczego? Co się dzieje? Czy może robi to, bo widzi jak bardzo nam zależy na tzw świętym spokoju?
 Ale, może po latach poczuje, że ma dość i ma żal, że tak było.
Każdy z nas ma swoje terytorium, swoją własność, swoje coś, czego chce bronić i to jest dobre.  Dzieci powinny umieć mówić nie, nie mogę ci tego dać. Powinny umieć powiedzieć pożyczę ci, ale proszę żebyś oddał. Często bez większej refleksji mówimy "daj jej, będzie spokój, jest mała..."
Nie.
Nie musisz jej dawać swojej zabawki, ale wierzę, że możesz jej pożyczyć na chwilę. Zrobisz to jak będziesz gotowy.
Jeśli dziecko może powiedzieć: NIE, będzie mówiło też TAK, jeśli dziecko może poczuć, że to jego własność, chętniej pożyczy.
A co, jeśli nie pożyczy? Ano nic. Trudno. Może kiedy będzie miał 14 lat będzie miał siłę powiedzieć NIE, w wielu trudniejszych sytuacjach.



poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Bo warto być mądrym rodzicem

O co właściwie chodzi z tym wychowaniem? Jaki jest cel? Jakie ma być to moje dziecko? Czego chcę je nauczyć? 
Żeby umiało chodzić po schodach... żeby umiało otwierać drzwi... te drzwi do drugiego człowieka, te drzwi do własnego serca, te drzwi dla drugiego człowieka... 
Żeby było odważne, żeby było wytrwałe ...
Mam w głowie wiele celów. Tylko jak? Co zrobić, żeby takie właśnie było?

Zapraszam na bardzo praktyczny kurs dotyczący wychowania dzieci.

Bardzo praktyczny, ale zarazem oparty o rzetelną wiedzę. 

Każde nasze działanie ma swoje konsekwencje. Dziecko się uczy cały czas. Tylko czego się uczy? 

Warto być mądrym rodzicem, warto wiedzieć, warto się zastanowić nad tym co robimy. 
Wiele razy słyszę: nie chcę robić tak jak mój ojciec... dobrze, ale jak chcesz robić? Inaczej? Co to znaczy inaczej? Zadaj sobie pytanie. Zastanów się nad tym jak postępujesz? Chcesz być dobrym rodzicem, czytasz mnóstwo mądrych książek, ale dalej czujesz, że coś się wymyka?
Zapraszam Cię na warsztaty. 

Więcej info 
magdalena.sabik@gmail.com
lub na stronie Poradni CRESCO