sobota, 28 kwietnia 2012

co zrobić z Tadkiem niejadkiem?

Kiedy skarżyłam się mojemu teściowi, że Zosia nie ma apetytu i nie chce jeść, niezmiennie powtarzał "więcej na świeżym powietrzu " - oczywiście miał rację. Ale... u nas czynnikiem, który w dużej mierze miał wpływ na problemy z jedzeniem Zosi był stres i przemęczenie. Wychodziła do szkoły około 7.20 a do domu docierała około 15.00. Etat. Obiady- catering - czyli nie do przejścia dla Zosi. Poza tym atmosfera na szkolnej stołówce też lekko stresująca, bo trzeba by szybko i najlepiej wszystko bo rodzice zapłacili (niby słusznie).
W domu kolejny stres bo babcia od progu goni do jedzenia. Bo przecież tak się starała a oni znowu nie chcą. I marudzą i mieszają w zupie i mięso nie takie...
Jednym słowem życie Zosi zaczęło kręcić się wokół jedzenia (albo raczej nie jedzenia). Zaczęły się problemy zdrowotne na tyle poważne, że nie poradził sobie z nimi lekarz rodzinny i wylądowała w szpitalu. Przebadana na wszystkie strony dostała diagnozę: jest ...zmęczona. Na kolejnych wizytach lekarz ważył ją i pytał: w szkole była? Była. A po co? trzeba było zostawić w domu jak się źle czuła. Jak zostawić jak sprawdzian goni sprawdzian :(
Podjęliśmy zatem trudną decyzję- zmiana szkoły. Obecnie Zosia razem z Ant. chodzą do pobliskiej szkoły, czasem wracają z niej na piechotę, jedzą obiady około 12 tej i spędzają duuużo czasu na świeżym powietrzu bo mają zdecydowanie mnie zadań domowych!
Minęło już trzy miesiące w nowej szkole. I  nie poznaję moich dzieci. Są głodne i ...szczęśliwe.  Nie mają samych piątek, ale chcą chodzić do szkoły. Może dlatego, ze w szkle jest sklepik :)) Wiedzą ile mają pieniędzy i co mogą kupić i czy to drogo czy tanio.
Nasza lodówka się nie zamyka, chleb znika ... Zero awantur wokół obiadu.Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.
Wielu osobom powinnam podziękować za wsparcie w podjęciu decyzji. Lekarzowi, który nie bał się nam powiedzieć, że zamęczamy dziecko i coś trzeba zmienić, pani w Poradni PP za to, że badając dysleksję Zosi powiedziała: "ortografia to nic... trzeba się zastanowić nad tym dlaczego ona tak nie chce chodzić do szkoły?".
Już chce :)
Już je
Bogu dzięki