niedziela, 24 listopada 2013

przed świętami... zwolnij

Zwolnij przed świętami, zamiast przyśpieszać. Niech dzieci poczują smak przygotowań. Może warto rozłożyć przygotowania na etapy?
lista tego co jest do zrobienia (lista naszej rodziny, kolejność przypadkowa)
- po drodze do Bożego Narodzenia jest Święty Mikołaj :) 
- kalendarz adwentowy
- wieniec adwentowy
- prezenty (ręcznie robione trzeba wcześnie zacząć, żeby zrobić na czas)
- "szlachetna paczka" - dobry pomysł na to by podzielić się z innymi
- kartki !
- pierniczki
- aniołki z masy solnej? 
- ozdoby
- spowiedź
- choinka
- stroiki
- obrusy, świeczki i inne ozdoby domu

- szopka
- potrawy śwąteczne (co i jak ?) - zakupy
- inne- może jasełka? może jest ktoś kto potrzebuje by do niego zadzwonić? by go odwiedzić?


No to zaczynamy :) mamy już swoje tradycje i zwyczaje, niech się zakorzeniają, niech staną się fundamentem rodziny.Powodzenia.

środa, 3 kwietnia 2013

ważne pytania

Najważniejsze pytania jakie zadały mi dzieci padły kiedy byliśmy poza domem, w drodze. Nie wiem dlaczego, ale coś takiego jest w towarzyszeniu sobie w drodze, że słowa, które wtedy padają są wielkie. Nie zawsze tak jest. Czasem idziemy z kimś, ale nasze serca są daleko. Czasem nasze myśli nie mają szans...

Niby nic, tak zwyczajnie, ale mnie człowieka, który ciągle jest zaskakiwany przez dzieci to właśnie uderzyło.

Kilka rozmów w drodze, kilka pytań, które zostały w moim sercu.

Może tajemnica polega na słuchaniu? Nie wiem, ale mam w głowie scenę jak Jezus rozmawia z uczniami w drodze do Emaus.

Oni się spieszą, ale On ma dla nich czas.


Nie zawsze pada odpowiedź, ale zawsze taka rozmowa odkrywa coś ważnego. Chciałbym móc częściej wychodzić z dziećmi w drogę.

środa, 13 marca 2013

moja sprawa

Modlimy się w intencji kardynałów, prosimy dar dobrego wyboru. Wybór papieża jest dal nas ważny. Chciałabym by nasze dzieci uczestniczyły w tym wydarzeniu, bo jesteśmy częścią Kościoła.

I choć mam na głowie tysiąc spraw, nie chcę przespać tego czasu. Chcę go wspólnie z rodziną świadomie przeżyć.

piątek, 15 lutego 2013

dlaczego dorośli straszą dzieci?

Tak trudno nam wejść w skórę dziecka i poczuć to co ono może czuć.  A szkoda.

Wizyta u okulisty. Dziecko nie widzi na tablicy, coś się dzieje trzeba skonsultować. Co mówi pani okulistka do wystraszonego dzieciaka, albo raczej do matki. Tak jakby dzieci były głuche i nie słyszały tego co mówią dorośli. DZIECI SŁYSZĄ!!!
i co usłyszało (przy okazji) to dziecko: "no tak jest to wada wzroku pewnie po rodzicu zwykle tak jest teraz będzie już tylko gorzej i NIC się nie da zrobić, choćby pani nie wiem co robiła to i tak będzie tylko gorzej bo tak jest zawsze wzrok się pogorszy na pewno jeszcze".

....

u optyka:

"nie warto inwestować w dobre szkła w tym wieku bo na pewno wada się pogłębi i trzeba będzie zmieniać...wie pani oko rośnie i wada coraz większa..." a teraz pan zwraca się do dziecka: "i popatrz tak już będzie całe życie będziesz miała czerwony nos tak jak ja (pan zdejmuje swoje okulary i demonstruje swój czerwony ślad na nosie...)... i będzie cię to bolało zobaczysz ale tak już jest..."

co myśli sobie dziecko : "Boże będę miała coraz gorszy wzrok, może w ogóle przestanę widzieć, będę nosiła brzydkie okulary bo nie warto... nic nie da się zrobić, życie to koszmar...chce mi się wyć"

u innego optyka:

"wybierz sobie ładne oprawki, trzeba się w nich dobrze czuć"
"masz taką twarz, że ładnie ci w okularach, nie wszyscy tak mają"
"wiesz wada może się zmieniać i pewnie okularki też sobie zmienisz za jakiś czas, wtedy może wybierzesz takie szalone jak te :) a teraz może jednak  jakieś stonowane? skoro to twoje pierwsze okulary? ale oczywiście najważniejsze żebyś się w nich dobrze czuła, te są rzeczywiście modne , widzę ze znasz się na modzie"

powyżej pani  z salonu Mozart Optyk na ul. Mackiewicza :) Dziękuję Pani za poważne potraktowanie dziecka.

a w domu:

"popatrz tato nie ma czerwonego nosa, babcia nie ma czerwonego nosa, ten pan miał złe okulary albo nos :))"

 i nie chodzi o to by dziecko chronić przed prawdą, ale by ta prawda była rzetelna, by nie była straszeniem by była odpowiedzią, nikt nie pytał pana o czerwony nos i nikt nie miał ochoty go oglądać

no cóż

warto ćwiczyć taką umiejętność wchodzenia w skórę dziecka i zastanawiania się co ono czuje i dlaczego,

dlaczego tak się zachowuje? dlaczego się martwi co się dzieje w środku?

dziecko nie ma takiej wiedzy jak my dla niego pierwsze okulary to koniec świata, potrzebuje raczej wsparcia niż straszenia.





sobota, 5 stycznia 2013

zabawa w teatr i potrzeba przestrzeni



Dzieci chore, siedzimy w domu... coraz gorzej :( Niby fajnie, ale jednak szkoła jest też swego rodzaju ciekawym miejscem...a tu w domu ileż można?
Dziś przez przypadek wyszedł nam teatr cieni. Szczerze mówiąc nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, ale ja tylko powiesiłam materiał, a dalej działo się :)
Byli też tacy, którzy marudzili że nie da się przejść,  ja byłam zachwycona.

Dzieci tak jak dorośli potrzebują inspiracji. Antek nazywa to wprawką "mamo potrzebna mi wprawka" - czyli obejrzenie filmiku o klockach lego po to by potem samemu też się bawić w jakieś niezwykłe przygody ludzików lego. To co się dziś wydarzyło to też swego rodzaju wprawka. Jakiś początek i przestrzeń.

Przestrzeń to moje ukochane słowo. Wszyscy jej potrzebujemy i w każdym wymiarze. Dzieci potrzebują przestrzeni do zabawy- to nie tylko miejsce ale zgoda na bałagan, chęć podziwiania efektu końcowego, przyzwolenie na wypożyczenie rzeczy, które zwykle do zabawy nie służą. W końcu przestrzeń to czas dziecka. Jeśli wyłączymy telewizor (albo zabierzemy komputer, itp) damy mu przestrzeń, o której czasem zapomina.

Przestrzeń słowo klucz do bycia z drugim człowiekiem. Mogłabym jeszcze wiele na ten temat, ale może niech każdy sam sobie dopowie czym jest dla niego PRZESTRZEŃ :)