poniedziałek, 9 stycznia 2017

na nudę ...

Zima trzyma. Grypa i inne paskudztwa. Dziecko w domu ... co tu robić, żeby nie oszaleć. Ile można oglądać ? Z naszego doświadczenia sprawdzają się dwie rzeczy. Jedna to oczywiście gry planszowe. Wszelakie. Bo w zasadzie chodzi bardziej o to by grać razem. Dlatego u nas gry kupuje tatuś, najczęściej takie w które sam chętnie by zagrał. Dzięki temu nie ucieka z dziecięcego pokoju na widok "Chińczyka", ale zwołuje dzieci do stołu i rozkłada duże pudło. Wszyscy są zachwyceni. Ale są tez mniejsze gry. Szybsze. łatwiejsze. Takie, które daje się dzieciom, kiedy starsi (w tym starsze dzieci) chcą zagrać w poważną grę. Rynek jest niezwykle bogaty. Ale bywa i tak, że nikt na nic nie ma siły. Wtedy leci bajka. I tyle. Nasze ulubione Toy Story :) albo Walle albo Horton słyszy ktosia, albo... jest jeszcze kilka. 
A druga rzecz to pudło z piwnicy. Takie ze starymi zabawkami, albo starymi rupieciami np. kolekcja aniołków. Pewnie jest jeszcze wiele pomysłów, np. czytanie książek i inne. Ale w ostatnim czasie u nas granie i ... pudła z zapomnianymi zabawkami. Sama dziś zachwyciłam się zwierzątkami, które przecież zbieraliśmy latami. Wniosek: warto wynosić pudła z zabawkami by było co przynieść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz